czwartek, 27 grudnia 2018

~Capitulo 5~ Te Creo

Zdenerwowana, wkurzona, poirytowana -Przymiotniki określające mnie w tamtej sytuacji.
Rozproszona jego zachowaniem dłużej nie wytrzymałam i wyszłam z pokoju.
Trzasnęłam drzwiami i szybkim krokiem udałam się do łazienki.
-Ludmiła coś się stało? -Zapytał Simon w trakcie gdy ja trzasnęłam drzwiami od ubikacji.
-Nie twoja sprawa! -Krzyknęłam opierając się o lustro w pomieszczeniu.
Rozpłakałam się. Zapewne zapytacie ,,Czemu?"
Odpowiedź jest prosta ale i trudna.
Bo to wszystko  co mówił to prawda.
I właśnie to mnie najbardziej bolało! Że tak naprawdę nie potrafię siebie okłamywać...
I tak jestem arogancka,nie miła, chamska, toksyczna, wredna, chorobliwie zazdrosna oraz kocham go. KOCHAŁAM, KOCHAM I BĘDĘ KOCHAŁA!

Spojrzałam na swoje odbicie i otarłam łzy znajdujące się na policzku.
Zamknęłam oczy i ujrzałam jego twarz.
Czekoladowe oczy, włosy postawione na żelu i cudowny uśmiech pełen miłości.
-Daj spokój... Minęły 4 lata a ty dalej o nim myślisz. -Zaczęłam mówić sama do siebie głośno oddychając i chodząc od jednej ściany do drugiej.
-Wyjdziesz tam i powiesz mu, że już nic do niego nie czujesz, że nagracie genialną płytę i dacie z siebie wszystko na tym koncercie. -Kontynuowałam.
Otworzyłam oczy i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam stojącą ekipę przy scenie, podeszłam do nich.
-Możesz się cieszyć.Federico zadecydował, że zrywamy umowę. -Powiedział do mnie oschle Simon.
-Co? -Zapytałam zdziwiona.
-To co słyszysz. -Odpowiedział obcy mi mężczyzna. 
Spojrzałam pytająco na Federico a ten tylko wzruszył ramionami.
-Nie! -Podniosłam głos, nagle wzrok wszystkich opadł na mnie. -Znaczy nie chcę robić problemów, powinniśmy odstawić na bok swoje prywatne sprawy i kontynuować te biznesowe. -Powiedziałam znacznie spokojniej.
Po wypowiedzianych słowach mój menadżer z wielkim uśmiechem na twarzy zaczął bić brawo.
-No to świetnie jutro zaczynamy próby -Odparł mój towarzysz.
Spojrzałam na Włocha sztucznie się uśmiechając.

Po kilku godzinach rozmów zakończyliśmy dzisiejszą pracę i rozeszliśmy się do domu.
-Podwieźć cię? -Usłyszałam mojego byłego partnera siedzącego już w samochodzie.
Po krótkim zawahaniu zgodziłam się i weszłam do jego auta.
-Gdzie mieszkasz? -Zapytał.
-Po co ci to wiedzieć?! -Parsknęłam.
-No nie wiem, np żeby ciebie podwieść do domu. -Zaśmiał się na co momentalnie odpowiedziałam uśmiechem.
-No tak. Głupia jestem. -Stwierdziłam spoglądając na niego.
On spojrzał na mnie i położył swoją dłoń na mojej nodze.
Zerknęłam na niego pytająco.
-Słuchaj Ludmiła, chcę abyś wiedziała, że nie sądzę tak jak powiedziałem. Poniosło mnie, po prostu tyle minęło odkąd  byliśmy razem, że nie ma sensu tego ciągnąć. Pogodziliśmy się w tedy i obiecaliśmy sobie, że zostaniemy w dobrych kontaktach mimo wszystko. -Powiedział powoli.

I co ja mam ci powiedzieć!?
To, że moim największym błędem w życiu było zerwanie z tobą?
Albo to, że dalej cię kocham i ciągle o tobie myślę?
Lub może to, że nie mogę z tobą się przyjaźnić, być blisko ciebie bo nie mogę pojąć, że nie jesteś już ze mną i nigdy nie będziesz!?
Ja cię kocham Federico?! Rozumiesz!


Pomyślałam.
Spojrzałam na chłopaka, który był w lekkim szoku.
I w tedy uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos.

poniedziałek, 24 grudnia 2018

~Capitulo 4~ Crecimos Juntos

Spoglądałam ze zdziwieniem na jego ruchy.
Jego pytanie nie dostało odpowiedzi. Nie miałam za bardzo pojęcia co powiedzieć. Gdy stał już przede mną stwierdziłam, że wypadało by się odplątać z tej  niezręcznej sytuacji.
-To nie tak. -Rozłączyłam sprzęt przez który wcześniej za dużo wydukałam. -Zdziwiłam się tym i no... Wiesz... -Uśmiechnęłam się.
-Spoko. -Odparł...
Naprawdę??? "SPOKO??" Zamiast powiedzieć "Nic się nie stało Lu, każdemu może się tak zdarzyć" to on parsknął zwykłe SPOKO. Czasami naprawdę nie rozumiem tego człowieka...
Po krótkiej ciszy odezwał się mój menadżer.
-Udajmy się za scenę. Tam ustalimy wszystkie szczegóły. -Bez słowa wyszliśmy z podestu i poszliśmy do pewnego pokoju.
Idąc obok mojego byłego chłopaka co jakiś czas zerkałam czułam się niezręcznie.
Gdy drzwi pomieszczenia się zamknęły usiadłam na krześle i zaczęłam wsłuchiwać się w rozmowę mężczyzn.
-A więc wyjaśnisz mi dlaczego ona kompletnie nic nie wiedziała o tym, że będziemy razem śpiewać na JEJ koncercie, wydamy razem CAŁĄ płytę i zapewne też nie wie, że jutro razem ze mną uda się na galę na wypromowanie nowego albumu?! -Federico podniósł głos spoglądając pytająco na nas obu.
-Że jak?! My wydamy razem płytę!?? -Zdziwiona przestraszyłam się, że będę musiała spędzać miesiące sama z Włochem. W prawdzie jest a raczej był cudownym przyjacielem ale nie umywa mi się przesiedzieć godziny z moim BYŁYM, podkreślam BYŁYM chłopakiem. -A do tego idziemy razem na imprezę? -Dodałam po chwili.
-Oj Lusiu nie denerwuj się tak... Złość piękności szkodzi Skarbeńku. - Simon zaczął prawić mi komplementy... W sumie jak zawsze, lecz tym razem to mi humoru nie poprawiło.
-Simon doskonale zapewne wiesz, że niedawno zerwaliśmy... -Parsknęłam. -Mówiąc niedawno chodzi mi o cztery lata. -Dodałam. Federico zakłopotany tą całą sytuacją usiadł.
-Ale mi to nie przeszkadza Lu... Przecież minęło tak dużo czasu, że zdążyliśmy o sobie zapomnieć.
-Dobrze chłopak gada! -Przerwał mu Meksykanin.
Spuściłam wzrok i zapadłam w ciszę. Postanowiłam się już nie odzywać i zgodzić się na wszystko co powiedzą.
-Simon zostawiłbyś nas we dwoje? -Zapytał po chwili Włoch.
Menadżer potaknął i wysłał nam szczery uśmiech.
Wyszedł z pomieszczenia i zostawił nas samych.
Włoch po chwili klęknął przy mnie i zaczął wpatrywać się we mnie.
-Dlaczego tak bardzo ci przeszkadza to, że mamy razem śpiewać? -Spytał łapiąc mnie za dłoń.
-Nie, że przeszkadza bardziej chyba to, że możemy mieć potem jakieś problemy z naszymi partnerami. No ja na miejscu twojej narzeczonej nie byłabym zadowolona, że mój ukochany będzie śpiewał z byłą dziewczyną piosenkę zapewne o miłości. -Stwierdziłam uśmiechając się a na to chłopak wybuchnął śmiechem.
-Za dobrze cię znam, więc nie wciskaj mi takiego kitu. Proszę cię! -Udając zdziwienie wstałam i zaczęłam chodzić energicznie po pokoju.
-Nie wciskam ci żadnego kitu i nie rozumiem o co ci chodzi! -Podniosłam głos. Chłopak na mój odzew oparł się o ścianę i zaczął wpatrywać się we mnie nie przestając wydawać z siebie odgłosów radości.
-Nie wiesz? To ci zaraz wytłumaczę. -Stwierdził bardziej spokojnie, zatrzymałam się, natomiast on zaczął krążyć wokół mnie. -Doskonale wiem, że się nie zmieniłaś. Wiem, że dalej jesteś arogancka,nie miła, przebiegła, sprytna. Zawsze taka byłaś,jesteś i będziesz. -Zatrzymał się naprzeciw mnie. -I całe życie byłaś chorobliwie zazdrosna. Noi proszę -Klasnął w dłonie -Nie chcesz ze mną śpiewać bo nie wytrzymujesz tego, że takie ciacho jak ja ma narzeczoną i już nigdy nie będzie zamierzało być z TOBĄ -Parsknął podkreślając ostatnie słowo.
-A ja stwierdzę, że całe życie byłeś ogromnie skromny. -Zaśmiałam się. -I nie, nie jestem zazdrosna o jakąś czarnowłosą małpę, która nie dorasta mi do pięt! -Podniosłam głos kładąc rękę na jego klace piersiowej.
-Tak jesteś!
-Nie jestem i daj mi spokój! -Wrzasnęłam. -A z resztą nie mam ochoty nawet z tobą rozmawiać.- Stwierdziłam zbliżając się do drzwi. Gdy już je otworzyłam odwróciłam się w jego stronę. -Ludmiła odchodzi! -Wrzasnęłam trzaskając drzwiami.
______________________________________

W końcu coś dodaje!
Czy ktoś tu jeszcze jest?
Wątpię ale jeżeli jakaś istota ziemska tu kiedyś zajrzy to z okazji 24 grudnia życzę wesołych świąt i spróbuję pisać częściej *^*

środa, 4 kwietnia 2018

Capitulo 3 ~Sie es por amor~

-Jaką ?? -Zapytałam przerażona.
On złapał mnie za ramiona i spojrzał z powagą w moje oczy.
A po chwili po prostu zaczął się ze mnie śmiać. -O co ci chodzi? -Nie rozumiałam go.. Ja tu jestem poważna a on se ze mnie żarty robi??
-Żartowałem słońce. -Powiedział. -A teraz leć na scenę. -Klapnął mnie w ramię a ja pobiegłam do mikrofonu.
-Zaczniemy od tego, że musisz napisać nową piosenkę. -Odparł mężczyzna podpinając mnie do wszystkich sprzętów elektronicznych.
-CO!??? Występ jest za tydzień a ty mi każesz pisać nową piosenkę???!!!!!!!! -Wrzasnęłam.
ZŁA LUDMIŁA = CZAS UCIEKAĆ
-No nie do końca. Napiszesz ją wraz z chłopakiem z którym będziesz ją śpiewała. -Spojrzałam na niego z chęcią uduszenia chłopaka własnymi rękami. On wystawił ręce w geście obronnym. -TO NIE BYŁ MÓJ POMYSŁ! -Powiedział szybko i zeszedł ze sceny.
Nagle wtrącił się mój Menadżer.
-Ludmiła naprawdę nie chce mi się  tobą kłócić... Zaraz on tu będzie i pogadamy we trójkę. -Parsknął Simon -przyjaciel, menadżer oraz moja prawa ręka czasem nawet zachowywał się jak rodzony brat. Zajmował się wszystkim co dla mnie najlepsze. Czasem mogłabym myśleć, że coś do mnie czuje. Ale w sumie nie miało by to sensu bo ma dziewczynę. Której za bardzo nawet nie kojarzę, więc się nie będę wypowiadać.
Usiadłam zrezygnowana na scenie i zaczęłam rozmyślać.
-Czy on naprawdę musi się zawsze spóźniać!? - Z za kurtyny wyszedł jakiś nie znany mi chłopak. W moim wieku... Jedyne co muszę przyznać to, to że był kurewsko przystojny. Przeleciałam wzrokiem po całym jego ciele aż spoczęłam na jego oczach. Uśmiechnęłam się i patrzyłam co wykonuje nieznany mi mężczyzna. -Zapewne ty jesteś Ludmiła. -Podszedł do mnie. Ja z "szacunku" wstałam i spojrzałam na niego pytająco. -Przepraszam cię za mojego głupiego przyjaciela... -parsknął błądząc wzrokiem po moim ciele. Czułam się lekko niezręcznie.
-Nic nie szkodzi... -Gdy usłyszał mój głos to od razu spojrzał mi w twarz.
-Przepraszam. -Podrapał się po głowie. -Jestem Gaston. Menadżer Federico. -

Ghdymmmmmmmmm....
KOGO??????!!!


Słysząc to imię odeszłam kilka kroków i przez przypadek zahaczyłam o mikrofon podłączony do mnie. Niechcący i nieświadomie go włączyłam.
-Kogo do cholery!? -wrzasnęłam do mikrofonu tak ,że wszyscy patrzyli się na mnie...

WSTYD PO CAŁOŚCI!

-Ym... Federico... Chłopak, który będzie z tobą śpiewał. -Odparł spokojnie.
Byłam pewna na 100%, że to on. Mogłabym się założyć, że zrobił to specjalnie nie mówiąc mi o tym w kawiarni.  -Wydaje mi się , że się znacie. -Dodał. Na mojej twarzy zagościł bardzo sztuczny uśmiech.
-Nie zamierzam z nim śpiewać! -Odwróciłam się w kierunku widowni gdzie miał znajdować się Simon oraz jacyś mężczyźni od głośności itp... Zobaczyłam nie tylko ludzi wymienionych wcześniej lecz też...
Włocha patrzącego na mnie pytająco.
Że też głupia ja nie wyłączyłam wcześniej tego cholernego mikrofonu.
-Dlaczego nie zamierzasz ze mną śpiewać? -Powiedział wchodząc na scenę.


________________________
WRESZCIE JEST!
Kolejny rozdział się w końcu pojawił :DDDD


Wybaczcie  za tak długie oczekiwanie:)))
Przepraszam, że taki krótki...



Mam nadzieję, że ktoś tu wogule jeszcze jest :D
Bo nie dziwiłabym się jakby nie :**


KOMENTUJESZ
= MOTYWUJESZ






piątek, 16 lutego 2018

~Capitulo 2~ Algo se enciende ~

Dojechałam...
WRESZCIE!
Po kilkugodzinnej jeździe w końcu dotarłam. 
Weszłam do pokoju hotelowego I położyłam się na łóżku. Byłam cholernie zmęczona...
Przetarłam oczy i włączyłam telefon.
Zaczęłam przeglądać media do momentu kiedy nie dostałam sms-a od mojego menadżera -Simona.
Simon: Ludmi o 15 w miejscu wysłanym w załączniku ;) Nie spóźnij się!!
Głośno odetchnęłam i odpisałam mu.
Ludmila: Okey okey :*********
Spojrzałam na godzinę.
14:15
SStwierdziłam, że mam jeszcze dużo czasu.
Zaglądnęłam w załącznik, był to adres największej we Włoszech areny.
Tam miałam zagrać koncert tydzień później.
Wiem. Bardzo mało czasu do występu...
25 kilometrów.
Nie znam się na drodze itp ale chyba trzeba trochę tam jechać.
Wstałam, otworzyłam walizkę, wyjęłam czarną bomberkę i wyszłam z pokoju. Weszłam do windy po czym wyszłam z hotelu. Samochód już na mnie czekał, ale ja jak zobaczyłam, że po drugiej stronie jest Starbucks musiałam do niego wejść. Rozśmieszyła mnie mina kierowcy gdy zobaczył, że ja zamiast wejść ominęłam samochód, przeszłam przez ulicę i poszłam do kawiarni. Podeszłam do blatu i zamówiłam coffe of the day.
Zapłaciłam i zaczęłam poszukiwać wolnego miejsca by poczekać na ciepły napój.
Gdy znalazłam już je w oczy rzuciła mi się jedna osoba.
Znajoma... A raczej znajomy.
To był Federico...
Mój były... Yhgmm... Otrząsnęłam się i jakby nigdy nic przeszłam koło niego mając nadzieję, że nie zauważy. Lecz moje prośby się nie spełniły.
-Ludmiła? -Ugryzłam wargę, ścisnęłam pięść i się obróciłam.
-Fede... -Powiedziałam przedłużając samogłoski w jego imieniu. On momentalnie wstał i spojrzał mi w oczy.
-Cześć! Co tu robisz? -Zapytał.
-Yy... Ym.. Ja.. Przyszłam na kawę. -Powiedziałam głupio.
-Ym.. Okey. A we Włoszech? -Czemu ja jestem taka głupia? To logiczne przecież, że mu chodziło o to co ja robię we Włoszech! Głupia, głupia, głupia...
-Aaa ! No ja koncert będę miała. -Parsknęłam śmiejąc się. Nastała cisza. Niezręczna cisza. Bardzo niezręczna cisza. Cholernie niezręczna cisza...
Aż po chwili. On.
-A to moja narzeczona! Melanie! -Pokazał na brunetkę. Bardzo ładną brunetkę. Niechętnie podałam jej rękę.
-Cześć jestem Ludmiła.-Sztucznie się uśmiechnęłam.
-Może się dosiądziesz? Dawno nie gadaliśmy. -Już miałam się zgodzić gdy..
-Jedna Coffe of the day ..
-Sorry, muszę iść. Miło było mi waz widzieć. -Obróciłam się i podeszłam do pani. Napisała mi na kubku imię i podała mi cieplutką i pyszniutką kawę.
Otworzyłam drzwi i gdy miałam wyjść on..
-Podam ci mój numer.. Pogadamy, spotkamy się.. -Wręczył mi karteczkę.
-Dzięki. Śpieszę się bardzo, muszę lecieć. Pa ! .Pobiegłam szybko do samochodu wpadłam do niego i kazałam kierowcy jechać. Usiadłam, zapięłam pasy i spojrzałam przez okno popijając kawusię. Zobaczyłam go patrzącego na mnie. Był taki.. Słodki...
Uśmiechnęłam się w tedy gdy samochód pojechał.
Pijąc kawę i wpatrując się w telefon dojechałam na stadion.
Wyszłam z samochodu i wyrzuciłam papierowy kubek.
-Cześć złotko! -Usłyszałam przyjaciela. -Na szczęście się nie spóźniłaś! -Powiedział przytulając mnie.
-Heh.. Na szczęście. -Odparłam odwzajemniając uścisk.
-Mam dla ciebie cholernie złą wiadomość... -Odparł...
_______________________________________
Hej kochani :____)
Nie będę pisała coś w stylu
"Dawno nie pisałam"
bo to już u mnie tradycja.
Ale przynajmniej dobrze, że wogule coś wstawiłam :D


Tak na koniec wspomnę, że zaczęłam na wattpadzie pisać historyjkę.
LINKACZ:
https://www.wattpad.com/story/138573854-nieznany

Może zaglądniecie ^^

Bye Bye !!

środa, 10 stycznia 2018

~Capitulo 1~ Hoy puedo morir de amor ~

7 LAT PÓŹNIEJ

-O !! jeszcze Nicki, Steph, Leslie, Sam... -Wymieniała, wymieniała i wymieniała bez końca! Ręka mi już zdrętwiała od tego pisania. Jest już ich  200 ... Żeby nie mogła no komputerze napisać! Pff... Oczywiście. 

Zaczęła rozmyślać...
-A i jeszcze Federico wraz z osobą TOWARZYSZĄCĄ! -Podkreśliła ostatnie słowo. Zdenerwowana ścisnęłam rękę w pięść.
-No co?! Nie jesteście ze sobą już 4 lata! Masz narzeczonego! -Parsknęła.  -I to jest mój ślub! Jakbym nie mogła zaprosić mojego najlepszego przyjaciela na swoje wesele!??? -Zapytała rozbawiona. Krzywo się uśmiechnęłam i prychnęłam.
-Przecież ja nic nie powiedziałam. Cieszę się, żeeeeee go Spotkaaaaam... -Strzepnęłam włosy z twarzy.
-To super! -Przytuliła mnie. Poklepałam ją po plecach. Gdy już się oderwałam, wstałam i zaczęłam się rozciągać.
-Muszę już lecieć. Wiesz w końcu trzeba wstać o 5 rano.- Ubrałam drugiego buta. Nałożyłam na siebie kurtkę i otworzyłam drzwi. -Uwaga ITALIA! LUDMILA NADCHODZI! -Krzyknęłam. Pstryknęłam palcami i wyszłam.
Znalezione obrazy dla zapytania ludmila gifGdy drzwi się zamknęły zaczęłam chichotać.
Po prostu uwielbiam udawać STARĄ siebie sprzed jakichś...
Hm... 8 lat?
O Jezu?! Ja mam 26 lat!
Jestem stara i nic nie osiągnęłam!
Nie licząc występów w kilku filmach i nagrań płyt.
Dostając za nie trochę nagród...
Ale to przecież NIIIC?
Co nie?

heh... Pomyśleć, że przez te 7 lat dużo się zmieniło.
Mieszkam w Madrycie, wraz z Vilu.
Zerwałam z Federico.. I.. Cieszę się z tego. Baaaardzo! Naprawdę...
Myśl, że rozstałam się z najprzystojniejszym chłopakiem na tym świecie wcale mnie nie upokarza.
I! CIESZĘ SIĘ JEGO SZCZĘŚCIEM! BARDZO! On jest cudowny....ymmm znaczy będzie cudownym chłopakiem dla tej... Tej... Ym... Nawet nie znam jej imienia... I nie poznam...😊
Poza tym mam wspaniałego narzeczonego! Który jest najlepszy na świecie.
~~~~
Idąc rozmyślałam o przyszłości.
Gdy doszłam do domu od razu rzuciłam się na łóżko!
Byłam cholernie zmęczona!
Niby była dopiero 24:07 lecz nieprześnione kilka dni daje siwe znaki.
No widzicie praca gwiazdy..
Próbowałam spać
I nie mogłam.
 Myślałam, myślałam i myślałam...
Jak już w końcu zasnęłam to...

*DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ*

Wstałam na równe nogi,
-yhrrrr!
Parsknęłam zdenerwowana.
-Ja się nigdy nie wyśpie!



Po ogarnięciu się wzięłam walizki, które spakowałam dzień wcześniej.
Zeszłam na dół i ruszyłam do samochodu gdzie mój szofer włożył je do bagażnika.
Wsiadłam i zapięłam pasy. Oparłam się o okno i zaczęłam przeglądać  internet.
Jak zawsze, nic ciekawego.
Przerwał mi dzwoniący numer.
Była to oczywiście... Naty.
N- Hej skarbie
Powiedziała uradowana
L-Hej
Powiedziałam zdezorientowana
N-Co taka ŚMUTNA
Zapytała jak do małego dziecka
L-Nic, nic po prostu...
N-Co po prostu?
Głośno odetchnęłam.
N-Pomyślmy...
Zaczęła się zastanawiać
N-Powiedziała bym, że chodzi o Luisa... Ale przecież jak się kłóciliście nigdy nie byłaś taka smutna.
L-Ale... Ja Nie jetem smutna.
Parsknęłam... Byłam bardziej rozmyślona.
N-MAM! Ty ! Ty ! Dowiedziałaś się o oświadczynach Fede i Melanie!
Otworzyłam buzię szeroko.
L-ŻE COOO!!!?!?!? 
N-Czyliii nic nie wiesz?
L-A CO MAM WIEDZIEĆ?!!!!!!!
Wrzasnęłam do słuchawki.
N-Spokojnie, przecież nie jesteście ze sobą od kilku dobrych lat!
Odparła, ja chamsko się rozłączyłam.
Schowałam telefon do torebki i zaczęłam wpatrywać się przez okno.
Kurcze..
tęsknie za nim...
TAK LUDMILA FERRO SIĘ DO TEGO PRZYZNAŁA!
T-Ę-S-K-N-I-Ę Z-A N-I-M...

i to bardzo...
Brakuje mi tych namiętnych pocałunków, miłych słówek jakie do mnie mówił, jego ślicznego zapachu, jego bujnych włosów, szczerości, genialnego głosu, wsparcia z jego strony...
Po prostu tego...
Że był.

Jedna łezka poleciała mi po policzku.
Wiedza, że już do niego nie wrócę jest okropna.
Że ma narzeczoną...

Ale nie rozumiem, czemu nagle teraz mnie to dotknęło. Wcześniej nie obchodziło mnie to co on robi... Miałam go gdzieś.
-Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo Vieni con me Vieni con me
Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo...

Znalezione obrazy dla zapytania namiętny pocałunek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak wam się podoba?
Myślę, że bardzo fajnie wyszedł.
Mam taką nadzieję.
W tym rozdziale bardziej streściłam co się działo. Resztę będziemy dowiadywać się z resztą rozdziałów...

Zmieniłam rozdziały na "CAPITULO"
Stwierdziłam, że to będzie bardziej VIOLETTOWE.

I tytuł jest po hiszpańsku!
Jest z teksu piosenki, która jest śpiewana pod koniec...
Oczywiście z violetty...


wtorek, 18 lipca 2017

Prolog

-To nasz ostatni wspólny koncert dzieciaki!
Przed rozpoczęciem chciałbym pożegnać się i podsumować te wspaniałe 3 lata waszej nauki w tej szkole...
Gdy zobaczyłem was pierwszy raz byliście tacy mali, niewinni i beztroscy.
A teraz?
Pewni siebie dorośli ludzie, którzy mają przed sobą wspaniałą karierę muzyczną jak i aktorską. 
Nie mogę się doczekać jak wybiorę się na koncert któregoś z was czy pójdę do kina na film z waszym udziałem w roli głównej.
smucę się, że nie będę widział waszych uśmiechniętych buzi codziennie rano popijając kawę w biurze oczekując na lekcję śpiewu.  A jednocześnie cieszę iż wychodzicie z tej szkoły i rozkładacie skrzydła podpisując kontrakty na nową płytę.
Będzie mi brakowało waszego zapału do pracy oraz innych wspaniałych rzeczy.

-Zaraz zaczynamy. Przygotować się.

-Chodźcie tu.

Nauczyciel przytulił się do uczniów.
,,Dzieci" wzruszyły się z powodu wypowiedzi Pabla.
Uwielbiali go. 
Był wspaniałym nauczycielem jak i Dyrektorem Studia.

-On Beat! On Beat! On Beat! On Beat!!!

Chłopcy zaczęli nawoływać nazwę szkoły.

-Lećcie dzieciaki!
Nigdy nie przestawajcie spełniać swoje marzenia!

Nastolatki wybiegły na ogromną scenę przed którą stały tysiące ludzi. 
Dorosłych jak i młodych.
Szczęśliwi wokaliści zaczęli śpiewać i tańczyć.
Byli tam gdzie powinni, tam gdzie chcieli się znaleźć od początku nauki w studiu.
Już spełnili swoje największe marzenie...
Ale zostało jeszcze dużo do spełnienia.

Mieli przed sobą jeszcze całe życie,
wspaniałą karierę...
Podobny obraz

______________________________________
Cześć Kochani :)

Ruszamy z nową historią :)


Ktoś tu jeszcze jest czy już nikt tu nie wchodzi???
Kiedy chcecie 1 rozdział?

I... Wracamy prawdopodobnie do pisania o Fedemili :))), no oczywiście będą się przetaczały inne pary ale Fedelka będzie tą główną.

Zatęskniło mi się coś za nimi jak i za wami :3

niedziela, 28 maja 2017

Rozdział 8

 Spojrzała na mnie a ja bez namysłu pocałowałem ją.
Po chwili namiętnego pocałunku ona się odsunęła i zmieszana wybiegła z kawiarni..
-Ty durniu ;-; -Parsknąłem sam do siebie..
~Leon~
Walnęła mnie w ramię i się odsunęła ode mnie.
Zaczęła zbliżać się do kuchni po czym gdy stała już przy drzwiach zawołała.
-Leon.. -momentalnie się odwróciłem i spojrzałem na ślicznotkę a ta się do mnie uśmiechnęła.
-Jak ten chłopak będzie pukał do drzwi to go spław.. Myślę, że ty to potrafisz. -Odwzajemniłem gest po czym mój telefon zaburczał. Zerknąłem do niego.
"4 SMS-y od "Lary"
"6 nieodebranych połączeń od Lary"
"Oddzwoń do niej"
Schowałem  z powrotem do kieszeni smart fona.
Nie obchodziło mnie za bardzo co do mnie wypisuje...
-Kto to? -Zapytała ciekawska hiszpanka.
-Była..
-Aaa...
~Narrator~
-Słuchaj jeśli chcesz to resztę dnia możemy spędzić razem. -Powiedział, ona szybko do niego podleciała i ścisnęła jego dłoń.
-Pewnie! -Odpowiedziała wesoło i szeroko się uśmiechnęła.
Znalezione obrazy dla zapytania violetta uśmiech-To co chcesz porabiać ślicznotko? -Zapytał, spojrzała na niego lekko zdziwiona. Lecz podobało jej się to, jak on się do niej odnosi. Uwielbiała gdy ktoś ją "podrywa". Przynajmniej tak sądziła.
-No nie wiem, Może pójdziemy na lody? -On od razu nie odpowiadając złapał ją za ręce i pociągnął w stronę drzwi. Zaczęli iść do najlepszej kawiarni w całym kraju.
Tymczasem Ludmiła wybiegła z kawiarni i zaczęła zmierzać w stronę najbliższego parku.
Nie była gotowa na związek ani nic w tym stylu,
Usiadła przy najbliższej fontannie i zaczęła moczyć dłoń w dość chłodnej wodzie.
-Przepraszam nie powinienem... Nie wiem czemu to zrobiłem. Nie podobasz mi się. -Gdy usłyszała głos Włocha pękło jej serce. Nie chciała z nim być, wmawiała sobie, że nic do niego nie czuje. Ale w głebi serca lubiła go. Nawet BARDZO.
-To dobrze bo ja też nic do ciebie nie czuję. -Parsknęła nie patrząc się na niego.
-To dobrze bo nie chciałem abyś coś pomyślała. -Usiadł obok niej a ta się nieszczerze uśmiechnęła. -Nie chciałem robić jakichś kwasów.
-Spoko. -Wystawiła do niego rękę. -Przyjaciele? -Zapytał.
-Zgoda. -Podał jej dłoń i pocałował w policzek.
~Violetta~
Jedząc lody rozmawialiśmy na różne tematy.
Niespodziewanie dostałam sms-a, wyjęłam telefon z małej, pastelowo różowej torebki i zerknęłam na wyświetlacz.
"Diego wysłał zdjęcie".
Oddychnęłam głośno i kliknęłam na wiadomość. Spojrzałam na fotografię otrzymaną od byłego chłopaka. ONIEMIAŁAM.
Było to zdjęcie zrobione tak zwanie z ukrycia. Zrobione chwilę temu z za okna. Widniałam na nim ja i Leon jak rozmawiamy i jemy lody.
Nie wierzyłam własnym oczom, że on nas śledził.
"Kto to?! Już znalazłaś kogoś nowego!? Pożałujesz!!". czytając kolejną wiadomość od niego bardzo się przestraszyłam. Zaczęłam oglądać się za nim.
Byłam przemrożona.
-Co się stało? -Zapytał.
-Nie nic. -Powiedziałam udając, że jest wszystko dobrze.
-Widzę, że coś cię trapi. -Moja ręka była położona na stole on skorzystał z okazji i złapał mnie za nią. Oderwałam się od razu gdy tylko usłyszałam powiadomienie. Zerknęłam w telefon i zobaczyłam wiadomość przez którą prawie zemdlałam.
_________________________
Cześć kochani.
Wybaczcie, że nie było rozdziału z miesiąc.
Ehhh...
Co ze mnie za pisarka xD
Ale mam nadzieję,  że mi wybaczycie.
I ogólnie rozdziały pojawiają się tak rzadko ponieważ szykuję dla was na bloga coś grubego, więcej zdradzać nie mogę ^^