7 LAT PÓŹNIEJ
-O !! jeszcze Nicki, Steph, Leslie, Sam... -Wymieniała, wymieniała i wymieniała bez końca! Ręka mi już zdrętwiała od tego pisania. Jest już ich 200 ... Żeby nie mogła no komputerze napisać! Pff... Oczywiście.
Zaczęła rozmyślać...
-A i jeszcze Federico wraz z osobą TOWARZYSZĄCĄ! -Podkreśliła ostatnie słowo. Zdenerwowana ścisnęłam rękę w pięść.
-No co?! Nie jesteście ze sobą już 4 lata! Masz narzeczonego! -Parsknęła. -I to jest mój ślub! Jakbym nie mogła zaprosić mojego najlepszego przyjaciela na swoje wesele!??? -Zapytała rozbawiona. Krzywo się uśmiechnęłam i prychnęłam.
-Przecież ja nic nie powiedziałam. Cieszę się, żeeeeee go Spotkaaaaam... -Strzepnęłam włosy z twarzy.
-To super! -Przytuliła mnie. Poklepałam ją po plecach. Gdy już się oderwałam, wstałam i zaczęłam się rozciągać.
-Muszę już lecieć. Wiesz w końcu trzeba wstać o 5 rano.- Ubrałam drugiego buta. Nałożyłam na siebie kurtkę i otworzyłam drzwi. -Uwaga ITALIA! LUDMILA NADCHODZI! -Krzyknęłam. Pstryknęłam palcami i wyszłam.
Gdy drzwi się zamknęły zaczęłam chichotać.
Po prostu uwielbiam udawać STARĄ siebie sprzed jakichś...
Hm... 8 lat?
O Jezu?! Ja mam 26 lat!
Jestem stara i nic nie osiągnęłam!
Nie licząc występów w kilku filmach i nagrań płyt.
Dostając za nie trochę nagród...
Ale to przecież NIIIC?
Co nie?
heh... Pomyśleć, że przez te 7 lat dużo się zmieniło.
Mieszkam w Madrycie, wraz z Vilu.
Zerwałam z Federico.. I.. Cieszę się z tego. Baaaardzo! Naprawdę...
Myśl, że rozstałam się z najprzystojniejszym chłopakiem na tym świecie wcale mnie nie upokarza.
I! CIESZĘ SIĘ JEGO SZCZĘŚCIEM! BARDZO! On jest cudowny....ymmm znaczy będzie cudownym chłopakiem dla tej... Tej... Ym... Nawet nie znam jej imienia... I nie poznam...😊
Poza tym mam wspaniałego narzeczonego! Który jest najlepszy na świecie.
~~~~
Idąc rozmyślałam o przyszłości.
Gdy doszłam do domu od razu rzuciłam się na łóżko!
Byłam cholernie zmęczona!
Niby była dopiero 24:07 lecz nieprześnione kilka dni daje siwe znaki.
No widzicie praca gwiazdy..
Próbowałam spać
I nie mogłam.
Myślałam, myślałam i myślałam...
Jak już w końcu zasnęłam to...
*DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ*
Wstałam na równe nogi,
-yhrrrr!
Parsknęłam zdenerwowana.
-Ja się nigdy nie wyśpie!
Po ogarnięciu się wzięłam walizki, które spakowałam dzień wcześniej.
Zeszłam na dół i ruszyłam do samochodu gdzie mój szofer włożył je do bagażnika.
Wsiadłam i zapięłam pasy. Oparłam się o okno i zaczęłam przeglądać internet.
Jak zawsze, nic ciekawego.
Przerwał mi dzwoniący numer.
Była to oczywiście... Naty.
N- Hej skarbie
Powiedziała uradowana
L-Hej
Powiedziałam zdezorientowana
N-Co taka ŚMUTNA
Zapytała jak do małego dziecka
L-Nic, nic po prostu...
N-Co po prostu?
Głośno odetchnęłam.
N-Pomyślmy...
Zaczęła się zastanawiać
N-Powiedziała bym, że chodzi o Luisa... Ale przecież jak się kłóciliście nigdy nie byłaś taka smutna.
L-Ale... Ja Nie jetem smutna.
Parsknęłam... Byłam bardziej rozmyślona.
N-MAM! Ty ! Ty ! Dowiedziałaś się o oświadczynach Fede i Melanie!
Otworzyłam buzię szeroko.
L-ŻE COOO!!!?!?!?
N-Czyliii nic nie wiesz?
L-A CO MAM WIEDZIEĆ?!!!!!!!
Wrzasnęłam do słuchawki.
N-Spokojnie, przecież nie jesteście ze sobą od kilku dobrych lat!
Odparła, ja chamsko się rozłączyłam.
Schowałam telefon do torebki i zaczęłam wpatrywać się przez okno.
Kurcze..
tęsknie za nim...
TAK LUDMILA FERRO SIĘ DO TEGO PRZYZNAŁA!
T-Ę-S-K-N-I-Ę Z-A N-I-M...
i to bardzo...
Brakuje mi tych namiętnych pocałunków, miłych słówek jakie do mnie mówił, jego ślicznego zapachu, jego bujnych włosów, szczerości, genialnego głosu, wsparcia z jego strony...
Po prostu tego...
Że był.
Jedna łezka poleciała mi po policzku.
Wiedza, że już do niego nie wrócę jest okropna.
Że ma narzeczoną...
Ale nie rozumiem, czemu nagle teraz mnie to dotknęło. Wcześniej nie obchodziło mnie to co on robi... Miałam go gdzieś.
-Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo Vieni con me Vieni con me
Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo...
-No co?! Nie jesteście ze sobą już 4 lata! Masz narzeczonego! -Parsknęła. -I to jest mój ślub! Jakbym nie mogła zaprosić mojego najlepszego przyjaciela na swoje wesele!??? -Zapytała rozbawiona. Krzywo się uśmiechnęłam i prychnęłam.
-Przecież ja nic nie powiedziałam. Cieszę się, żeeeeee go Spotkaaaaam... -Strzepnęłam włosy z twarzy.
-To super! -Przytuliła mnie. Poklepałam ją po plecach. Gdy już się oderwałam, wstałam i zaczęłam się rozciągać.
-Muszę już lecieć. Wiesz w końcu trzeba wstać o 5 rano.- Ubrałam drugiego buta. Nałożyłam na siebie kurtkę i otworzyłam drzwi. -Uwaga ITALIA! LUDMILA NADCHODZI! -Krzyknęłam. Pstryknęłam palcami i wyszłam.
Po prostu uwielbiam udawać STARĄ siebie sprzed jakichś...
Hm... 8 lat?
O Jezu?! Ja mam 26 lat!
Jestem stara i nic nie osiągnęłam!
Nie licząc występów w kilku filmach i nagrań płyt.
Dostając za nie trochę nagród...
Ale to przecież NIIIC?
Co nie?
heh... Pomyśleć, że przez te 7 lat dużo się zmieniło.
Mieszkam w Madrycie, wraz z Vilu.
Zerwałam z Federico.. I.. Cieszę się z tego. Baaaardzo! Naprawdę...
Myśl, że rozstałam się z najprzystojniejszym chłopakiem na tym świecie wcale mnie nie upokarza.
I! CIESZĘ SIĘ JEGO SZCZĘŚCIEM! BARDZO! On jest cudowny....ymmm znaczy będzie cudownym chłopakiem dla tej... Tej... Ym... Nawet nie znam jej imienia... I nie poznam...😊
Poza tym mam wspaniałego narzeczonego! Który jest najlepszy na świecie.
~~~~
Idąc rozmyślałam o przyszłości.
Gdy doszłam do domu od razu rzuciłam się na łóżko!
Byłam cholernie zmęczona!
Niby była dopiero 24:07 lecz nieprześnione kilka dni daje siwe znaki.
No widzicie praca gwiazdy..
Próbowałam spać
I nie mogłam.
Myślałam, myślałam i myślałam...
Jak już w końcu zasnęłam to...
*DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ DZYŃ*
Wstałam na równe nogi,
-yhrrrr!
Parsknęłam zdenerwowana.
-Ja się nigdy nie wyśpie!
Po ogarnięciu się wzięłam walizki, które spakowałam dzień wcześniej.
Zeszłam na dół i ruszyłam do samochodu gdzie mój szofer włożył je do bagażnika.
Wsiadłam i zapięłam pasy. Oparłam się o okno i zaczęłam przeglądać internet.
Jak zawsze, nic ciekawego.
Przerwał mi dzwoniący numer.
Była to oczywiście... Naty.
N- Hej skarbie
Powiedziała uradowana
L-Hej
Powiedziałam zdezorientowana
N-Co taka ŚMUTNA
Zapytała jak do małego dziecka
L-Nic, nic po prostu...
N-Co po prostu?
Głośno odetchnęłam.
N-Pomyślmy...
Zaczęła się zastanawiać
N-Powiedziała bym, że chodzi o Luisa... Ale przecież jak się kłóciliście nigdy nie byłaś taka smutna.
L-Ale... Ja Nie jetem smutna.
Parsknęłam... Byłam bardziej rozmyślona.
N-MAM! Ty ! Ty ! Dowiedziałaś się o oświadczynach Fede i Melanie!
Otworzyłam buzię szeroko.
L-ŻE COOO!!!?!?!?
N-Czyliii nic nie wiesz?
L-A CO MAM WIEDZIEĆ?!!!!!!!
Wrzasnęłam do słuchawki.
N-Spokojnie, przecież nie jesteście ze sobą od kilku dobrych lat!
Odparła, ja chamsko się rozłączyłam.
Schowałam telefon do torebki i zaczęłam wpatrywać się przez okno.
Kurcze..
tęsknie za nim...
TAK LUDMILA FERRO SIĘ DO TEGO PRZYZNAŁA!
T-Ę-S-K-N-I-Ę Z-A N-I-M...
i to bardzo...
Brakuje mi tych namiętnych pocałunków, miłych słówek jakie do mnie mówił, jego ślicznego zapachu, jego bujnych włosów, szczerości, genialnego głosu, wsparcia z jego strony...
Po prostu tego...
Że był.
Jedna łezka poleciała mi po policzku.
Wiedza, że już do niego nie wrócę jest okropna.
Że ma narzeczoną...
Ale nie rozumiem, czemu nagle teraz mnie to dotknęło. Wcześniej nie obchodziło mnie to co on robi... Miałam go gdzieś.
-Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo Vieni con me Vieni con me
Hoy puedo morir de amor Rescata mi corazón Quédate conmigo...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba?
Myślę, że bardzo fajnie wyszedł.
Mam taką nadzieję.
W tym rozdziale bardziej streściłam co się działo. Resztę będziemy dowiadywać się z resztą rozdziałów...
Zmieniłam rozdziały na "CAPITULO"
Stwierdziłam, że to będzie bardziej VIOLETTOWE.
I tytuł jest po hiszpańsku!
Jest z teksu piosenki, która jest śpiewana pod koniec...
Oczywiście z violetty...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz