Jego spojrzenie zaczęło mnie roztapiać...
Aż do momentu kiedy wróciłam na ziemię..
-Co ty robisz!? Zostaw! -Krzyknęłam wyrywając się, Wybiegłam od niego i pobiegłam do sali w której miałam mieć lekcję. Na szczęście nie musiałam jak głupia siedzieć w klasie bo już zadzwonił dzwonek i nauczyciel przyszedł.
Wparowałam do sali i usiadłam na miejscu wyznaczonym dla mnie.
Była to matematyka więc siedziałam sama (przez moją głupią (xD) przyjaciółkę która ciągle gada)..
Rozpakowałam się i zaczęłam wsłuchiwać w Panią. Lecz w pewnym momencie poszukiwałam wzrokiem kogoś... Tak tego Włocha...
Po jakiejś 15-minutowej nudnej gadaniny ktoś wparował do sali. Trzaskając drzwiami, zatrzymał się i obdarzył mniesłodkim uśmiechem...
-Sorry... -Powiedział i czym prędzej usiadł... Koło mnie.. -Ja odwróciłam głowę na niego i pytającym wzrokiem zacisnęłam pięści...
-A Pan Pasquerlli trochę nie za wcześnie? -Zapytała lekko wkurzona pani magister.
-No WIESZ... Lubię być punktualny... -Ja prychnęłam i odwróciłam wzrok od tego... Tego...najprzystojniejszego faceta na świecie dupka.
-Nie odnoś się tak do mnie smarku! -Podniosła głos. On zachichotał i wstał..
-Masz iść na...
-Tak, tak wiem... Do dyrektora... -Przerwał jej i trzasnął drzwiami mówiąc "nara"...
~~~
Od momentu gdy go zobaczyłam zaczęłam czuć się inaczej...
Moje usprawiedliwienie:
Jestem chora na głowę i muszę oddać się do pokoju bez drzwi i okien...
Jak najdalej od niego..
Ale gdy się oddalam to coraz bardziej "cierpię"... Pęka mi serce?
Boże proszę!!
Ja nie chcę...!
Być zakochana...
I to w nim...
~~
Wyszłam z sali matematycznej i wraz z przyjaciółką poszłyśmy na zewnątrz..
Usiadłyśmy na jednej z ławek i zaczęłyśmy plotkować.
Nie za długo...
Bo oczywiście "Pan" Verdas (chłopak Violci), którego bardzo lubię zabrał mi ją...
Czemu on mi ją ciągle "kradnie" ?
"Zawiedziona" zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu mojej kuzynki..
Zamiast niej zobaczyłam jego... Który palił papierosy...
Podeszłam szybko do niego i zabrałam mu papierosa.
-Kurwa co ty robisz!? -Zapytał.
-Wiesz co grozi za palenie w tej szkole!?
-Gówno mnie to obchodzi a teraz... -Przerwał mu Pan Thomson, bardzo surowy nauczyciel od geografii.
-Ludmiła! -Powiedział a ja się wzdrygnęłam. przełknęłam głośno ślinę. -Dziecko drogie naprawdę palisz?!
-Ale to był... -Włoch zaczął mówić ale natychmiast mu przerwałam... Czemu? Ponieważ doskonale wiedziałam że on już po kilku godzinach w tej szkole narobił sobie kłopotów... Jeszcze by go ze szkoły wywalili...A tego to bym nie chciała...
-Panie profesorze, tak to byłam ja... Przepraszam nigdy tego już nie zrobię... Federico był tu powiedzieć mi że będę miała problemy i tylko to... Niech pan mnie nie zawiesza proszę... -Zaczęłam błagać 40-latka o "wybaczenie".
-Ludmiło przykro mi ale pójdziemy do dyrektora, a Federico trzeba pochwalić... -Spojrzałam na niego a on... Był zły czy smutny? nie ogarniam! Ratuję dupę temu kutafonowi który ciągle mnie wyklina a ten co?! Jest na mnie zły że go ze szkoły nie wyrzucili... No co tu się odpierdziela?!
Poszłam za nauczycielem i wyrzuciłam papierosa.
*~*
-Muszę lecieć kochanie... Trzeba znaleźć Luśkę. -Pocałowałam Leona w usta i pobiegłam w stronę holu. Wbiegłam w jeden korytarz w którym siedział na ławce nie kto inny niż nowy, przystojny Włoch. Podeszłam do niego.
-Cześć, jestem Violetta. -Uśmiechnęłam się podając mu dłoń.
-I? -Zapytał dziwnie przybity niż wcześniej...
-Coś się stało? -Spytałam siadając koło chłopaka.
-A gówno ciebie to obchodzi? -"Jaki chamski.."
-Chciałam się tylko spytać czy nigdzie nie widziałeś takiej blondynki na którą się uwziąłeś..
-Jest u dyrektora... -Parsknął.
Zdziwiona nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam do drzwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Druga część ^^
Podoba się?
Chyba nawet spoko :)
Zapraszam do komentowania (xD)
Wparowałam do sali i usiadłam na miejscu wyznaczonym dla mnie.
Była to matematyka więc siedziałam sama (przez moją głupią (xD) przyjaciółkę która ciągle gada)..
Rozpakowałam się i zaczęłam wsłuchiwać w Panią. Lecz w pewnym momencie poszukiwałam wzrokiem kogoś... Tak tego Włocha...
Po jakiejś 15-minutowej nudnej gadaniny ktoś wparował do sali. Trzaskając drzwiami, zatrzymał się i obdarzył mnie
-Sorry... -Powiedział i czym prędzej usiadł... Koło mnie.. -Ja odwróciłam głowę na niego i pytającym wzrokiem zacisnęłam pięści...
-A Pan Pasquerlli trochę nie za wcześnie? -Zapytała lekko wkurzona pani magister.
-No WIESZ... Lubię być punktualny... -Ja prychnęłam i odwróciłam wzrok od tego... Tego...
-Nie odnoś się tak do mnie smarku! -Podniosła głos. On zachichotał i wstał..
-Masz iść na...
-Tak, tak wiem... Do dyrektora... -Przerwał jej i trzasnął drzwiami mówiąc "nara"...
~~~
Od momentu gdy go zobaczyłam zaczęłam czuć się inaczej...
Moje usprawiedliwienie:
Jestem chora na głowę i muszę oddać się do pokoju bez drzwi i okien...
Jak najdalej od niego..
Ale gdy się oddalam to coraz bardziej "cierpię"... Pęka mi serce?
Boże proszę!!
Ja nie chcę...!
Być zakochana...
I to w nim...
~~
Wyszłam z sali matematycznej i wraz z przyjaciółką poszłyśmy na zewnątrz..
Usiadłyśmy na jednej z ławek i zaczęłyśmy plotkować.
Nie za długo...
Bo oczywiście "Pan" Verdas (chłopak Violci), którego bardzo lubię zabrał mi ją...
Czemu on mi ją ciągle "kradnie" ?
"Zawiedziona" zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu mojej kuzynki..
Zamiast niej zobaczyłam jego... Który palił papierosy...
Podeszłam szybko do niego i zabrałam mu papierosa.
-Kurwa co ty robisz!? -Zapytał.
-Wiesz co grozi za palenie w tej szkole!?
-Gówno mnie to obchodzi a teraz... -Przerwał mu Pan Thomson, bardzo surowy nauczyciel od geografii.
-Ludmiła! -Powiedział a ja się wzdrygnęłam. przełknęłam głośno ślinę. -Dziecko drogie naprawdę palisz?!
-Ale to był... -Włoch zaczął mówić ale natychmiast mu przerwałam... Czemu? Ponieważ doskonale wiedziałam że on już po kilku godzinach w tej szkole narobił sobie kłopotów... Jeszcze by go ze szkoły wywalili...
-Panie profesorze, tak to byłam ja... Przepraszam nigdy tego już nie zrobię... Federico był tu powiedzieć mi że będę miała problemy i tylko to... Niech pan mnie nie zawiesza proszę... -Zaczęłam błagać 40-latka o "wybaczenie".
-Ludmiło przykro mi ale pójdziemy do dyrektora, a Federico trzeba pochwalić... -Spojrzałam na niego a on... Był zły czy smutny? nie ogarniam! Ratuję dupę temu kutafonowi który ciągle mnie wyklina a ten co?! Jest na mnie zły że go ze szkoły nie wyrzucili... No co tu się odpierdziela?!
Poszłam za nauczycielem i wyrzuciłam papierosa.
*~*
-Muszę lecieć kochanie... Trzeba znaleźć Luśkę. -Pocałowałam Leona w usta i pobiegłam w stronę holu. Wbiegłam w jeden korytarz w którym siedział na ławce nie kto inny niż nowy, przystojny Włoch. Podeszłam do niego.
-Cześć, jestem Violetta. -Uśmiechnęłam się podając mu dłoń.
-I? -Zapytał dziwnie przybity niż wcześniej...
-Coś się stało? -Spytałam siadając koło chłopaka.
-A gówno ciebie to obchodzi? -"Jaki chamski.."
-Chciałam się tylko spytać czy nigdzie nie widziałeś takiej blondynki na którą się uwziąłeś..
-Jest u dyrektora... -Parsknął.
Zdziwiona nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam do drzwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Druga część ^^
Podoba się?
Chyba nawet spoko :)
Zapraszam do komentowania (xD)

super
OdpowiedzUsuńLudmiła wzięła palenie papierosów na siebie żeby Federico nie został wyrzucony że szkoły.Świetnie piszesz.
OdpowiedzUsuńNominowałam twojego bloga do LBA na moim blogu
OdpowiedzUsuńJeju! Dziękuję <33
UsuńPrzepraszam, że dopiero teraz piszę ale moja ślepość sięga granic xD