poniedziałek, 24 grudnia 2018

~Capitulo 4~ Crecimos Juntos

Spoglądałam ze zdziwieniem na jego ruchy.
Jego pytanie nie dostało odpowiedzi. Nie miałam za bardzo pojęcia co powiedzieć. Gdy stał już przede mną stwierdziłam, że wypadało by się odplątać z tej  niezręcznej sytuacji.
-To nie tak. -Rozłączyłam sprzęt przez który wcześniej za dużo wydukałam. -Zdziwiłam się tym i no... Wiesz... -Uśmiechnęłam się.
-Spoko. -Odparł...
Naprawdę??? "SPOKO??" Zamiast powiedzieć "Nic się nie stało Lu, każdemu może się tak zdarzyć" to on parsknął zwykłe SPOKO. Czasami naprawdę nie rozumiem tego człowieka...
Po krótkiej ciszy odezwał się mój menadżer.
-Udajmy się za scenę. Tam ustalimy wszystkie szczegóły. -Bez słowa wyszliśmy z podestu i poszliśmy do pewnego pokoju.
Idąc obok mojego byłego chłopaka co jakiś czas zerkałam czułam się niezręcznie.
Gdy drzwi pomieszczenia się zamknęły usiadłam na krześle i zaczęłam wsłuchiwać się w rozmowę mężczyzn.
-A więc wyjaśnisz mi dlaczego ona kompletnie nic nie wiedziała o tym, że będziemy razem śpiewać na JEJ koncercie, wydamy razem CAŁĄ płytę i zapewne też nie wie, że jutro razem ze mną uda się na galę na wypromowanie nowego albumu?! -Federico podniósł głos spoglądając pytająco na nas obu.
-Że jak?! My wydamy razem płytę!?? -Zdziwiona przestraszyłam się, że będę musiała spędzać miesiące sama z Włochem. W prawdzie jest a raczej był cudownym przyjacielem ale nie umywa mi się przesiedzieć godziny z moim BYŁYM, podkreślam BYŁYM chłopakiem. -A do tego idziemy razem na imprezę? -Dodałam po chwili.
-Oj Lusiu nie denerwuj się tak... Złość piękności szkodzi Skarbeńku. - Simon zaczął prawić mi komplementy... W sumie jak zawsze, lecz tym razem to mi humoru nie poprawiło.
-Simon doskonale zapewne wiesz, że niedawno zerwaliśmy... -Parsknęłam. -Mówiąc niedawno chodzi mi o cztery lata. -Dodałam. Federico zakłopotany tą całą sytuacją usiadł.
-Ale mi to nie przeszkadza Lu... Przecież minęło tak dużo czasu, że zdążyliśmy o sobie zapomnieć.
-Dobrze chłopak gada! -Przerwał mu Meksykanin.
Spuściłam wzrok i zapadłam w ciszę. Postanowiłam się już nie odzywać i zgodzić się na wszystko co powiedzą.
-Simon zostawiłbyś nas we dwoje? -Zapytał po chwili Włoch.
Menadżer potaknął i wysłał nam szczery uśmiech.
Wyszedł z pomieszczenia i zostawił nas samych.
Włoch po chwili klęknął przy mnie i zaczął wpatrywać się we mnie.
-Dlaczego tak bardzo ci przeszkadza to, że mamy razem śpiewać? -Spytał łapiąc mnie za dłoń.
-Nie, że przeszkadza bardziej chyba to, że możemy mieć potem jakieś problemy z naszymi partnerami. No ja na miejscu twojej narzeczonej nie byłabym zadowolona, że mój ukochany będzie śpiewał z byłą dziewczyną piosenkę zapewne o miłości. -Stwierdziłam uśmiechając się a na to chłopak wybuchnął śmiechem.
-Za dobrze cię znam, więc nie wciskaj mi takiego kitu. Proszę cię! -Udając zdziwienie wstałam i zaczęłam chodzić energicznie po pokoju.
-Nie wciskam ci żadnego kitu i nie rozumiem o co ci chodzi! -Podniosłam głos. Chłopak na mój odzew oparł się o ścianę i zaczął wpatrywać się we mnie nie przestając wydawać z siebie odgłosów radości.
-Nie wiesz? To ci zaraz wytłumaczę. -Stwierdził bardziej spokojnie, zatrzymałam się, natomiast on zaczął krążyć wokół mnie. -Doskonale wiem, że się nie zmieniłaś. Wiem, że dalej jesteś arogancka,nie miła, przebiegła, sprytna. Zawsze taka byłaś,jesteś i będziesz. -Zatrzymał się naprzeciw mnie. -I całe życie byłaś chorobliwie zazdrosna. Noi proszę -Klasnął w dłonie -Nie chcesz ze mną śpiewać bo nie wytrzymujesz tego, że takie ciacho jak ja ma narzeczoną i już nigdy nie będzie zamierzało być z TOBĄ -Parsknął podkreślając ostatnie słowo.
-A ja stwierdzę, że całe życie byłeś ogromnie skromny. -Zaśmiałam się. -I nie, nie jestem zazdrosna o jakąś czarnowłosą małpę, która nie dorasta mi do pięt! -Podniosłam głos kładąc rękę na jego klace piersiowej.
-Tak jesteś!
-Nie jestem i daj mi spokój! -Wrzasnęłam. -A z resztą nie mam ochoty nawet z tobą rozmawiać.- Stwierdziłam zbliżając się do drzwi. Gdy już je otworzyłam odwróciłam się w jego stronę. -Ludmiła odchodzi! -Wrzasnęłam trzaskając drzwiami.
______________________________________

W końcu coś dodaje!
Czy ktoś tu jeszcze jest?
Wątpię ale jeżeli jakaś istota ziemska tu kiedyś zajrzy to z okazji 24 grudnia życzę wesołych świąt i spróbuję pisać częściej *^*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz