-Jaką ?? -Zapytałam przerażona.
On złapał mnie za ramiona i spojrzał z powagą w moje oczy.
A po chwili po prostu zaczął się ze mnie śmiać. -O co ci chodzi? -Nie rozumiałam go.. Ja tu jestem poważna a on se ze mnie żarty robi??
-Żartowałem słońce. -Powiedział. -A teraz leć na scenę. -Klapnął mnie w ramię a ja pobiegłam do mikrofonu.
-Zaczniemy od tego, że musisz napisać nową piosenkę. -Odparł mężczyzna podpinając mnie do wszystkich sprzętów elektronicznych.
-CO!??? Występ jest za tydzień a ty mi każesz pisać nową piosenkę???!!!!!!!! -Wrzasnęłam.
ZŁA LUDMIŁA = CZAS UCIEKAĆ
-No nie do końca. Napiszesz ją wraz z chłopakiem z którym będziesz ją śpiewała. -Spojrzałam na niego z chęcią uduszenia chłopaka własnymi rękami. On wystawił ręce w geście obronnym. -TO NIE BYŁ MÓJ POMYSŁ! -Powiedział szybko i zeszedł ze sceny.
Nagle wtrącił się mój Menadżer.
-Ludmiła naprawdę nie chce mi się tobą kłócić... Zaraz on tu będzie i pogadamy we trójkę. -Parsknął Simon -przyjaciel, menadżer oraz moja prawa ręka czasem nawet zachowywał się jak rodzony brat. Zajmował się wszystkim co dla mnie najlepsze. Czasem mogłabym myśleć, że coś do mnie czuje. Ale w sumie nie miało by to sensu bo ma dziewczynę. Której za bardzo nawet nie kojarzę, więc się nie będę wypowiadać.
Usiadłam zrezygnowana na scenie i zaczęłam rozmyślać.
-Czy on naprawdę musi się zawsze spóźniać!? - Z za kurtyny wyszedł jakiś nie znany mi chłopak. W moim wieku... Jedyne co muszę przyznać to, to że był kurewsko przystojny. Przeleciałam wzrokiem po całym jego ciele aż spoczęłam na jego oczach. Uśmiechnęłam się i patrzyłam co wykonuje nieznany mi mężczyzna. -Zapewne ty jesteś Ludmiła. -Podszedł do mnie. Ja z "szacunku" wstałam i spojrzałam na niego pytająco. -Przepraszam cię za mojego głupiego przyjaciela... -parsknął błądząc wzrokiem po moim ciele. Czułam się lekko niezręcznie.
-Nic nie szkodzi... -Gdy usłyszał mój głos to od razu spojrzał mi w twarz.
-Przepraszam. -Podrapał się po głowie. -Jestem Gaston. Menadżer Federico. -
Ghdymmmmmmmmm....
KOGO??????!!!
Słysząc to imię odeszłam kilka kroków i przez przypadek zahaczyłam o mikrofon podłączony do mnie. Niechcący i nieświadomie go włączyłam.
-Kogo do cholery!? -wrzasnęłam do mikrofonu tak ,że wszyscy patrzyli się na mnie...
WSTYD PO CAŁOŚCI!
-Ym... Federico... Chłopak, który będzie z tobą śpiewał. -Odparł spokojnie.
Byłam pewna na 100%, że to on. Mogłabym się założyć, że zrobił to specjalnie nie mówiąc mi o tym w kawiarni. -Wydaje mi się , że się znacie. -Dodał. Na mojej twarzy zagościł bardzo sztuczny uśmiech.
-Nie zamierzam z nim śpiewać! -Odwróciłam się w kierunku widowni gdzie miał znajdować się Simon oraz jacyś mężczyźni od głośności itp... Zobaczyłam nie tylko ludzi wymienionych wcześniej lecz też...
Włocha patrzącego na mnie pytająco.
Że też głupia ja nie wyłączyłam wcześniej tego cholernego mikrofonu.
-Dlaczego nie zamierzasz ze mną śpiewać? -Powiedział wchodząc na scenę.
________________________
WRESZCIE JEST!
Kolejny rozdział się w końcu pojawił :DDDD
Wybaczcie za tak długie oczekiwanie:)))
Przepraszam, że taki krótki...
Mam nadzieję, że ktoś tu wogule jeszcze jest :D
Bo nie dziwiłabym się jakby nie :**
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
On złapał mnie za ramiona i spojrzał z powagą w moje oczy.
A po chwili po prostu zaczął się ze mnie śmiać. -O co ci chodzi? -Nie rozumiałam go.. Ja tu jestem poważna a on se ze mnie żarty robi??
-Żartowałem słońce. -Powiedział. -A teraz leć na scenę. -Klapnął mnie w ramię a ja pobiegłam do mikrofonu.
-Zaczniemy od tego, że musisz napisać nową piosenkę. -Odparł mężczyzna podpinając mnie do wszystkich sprzętów elektronicznych.
-CO!??? Występ jest za tydzień a ty mi każesz pisać nową piosenkę???!!!!!!!! -Wrzasnęłam.
ZŁA LUDMIŁA = CZAS UCIEKAĆ
-No nie do końca. Napiszesz ją wraz z chłopakiem z którym będziesz ją śpiewała. -Spojrzałam na niego z chęcią uduszenia chłopaka własnymi rękami. On wystawił ręce w geście obronnym. -TO NIE BYŁ MÓJ POMYSŁ! -Powiedział szybko i zeszedł ze sceny.
Nagle wtrącił się mój Menadżer.
-Ludmiła naprawdę nie chce mi się tobą kłócić... Zaraz on tu będzie i pogadamy we trójkę. -Parsknął Simon -przyjaciel, menadżer oraz moja prawa ręka czasem nawet zachowywał się jak rodzony brat. Zajmował się wszystkim co dla mnie najlepsze. Czasem mogłabym myśleć, że coś do mnie czuje. Ale w sumie nie miało by to sensu bo ma dziewczynę. Której za bardzo nawet nie kojarzę, więc się nie będę wypowiadać.
Usiadłam zrezygnowana na scenie i zaczęłam rozmyślać.
-Czy on naprawdę musi się zawsze spóźniać!? - Z za kurtyny wyszedł jakiś nie znany mi chłopak. W moim wieku... Jedyne co muszę przyznać to, to że był kurewsko przystojny. Przeleciałam wzrokiem po całym jego ciele aż spoczęłam na jego oczach. Uśmiechnęłam się i patrzyłam co wykonuje nieznany mi mężczyzna. -Zapewne ty jesteś Ludmiła. -Podszedł do mnie. Ja z "szacunku" wstałam i spojrzałam na niego pytająco. -Przepraszam cię za mojego głupiego przyjaciela... -parsknął błądząc wzrokiem po moim ciele. Czułam się lekko niezręcznie.
-Nic nie szkodzi... -Gdy usłyszał mój głos to od razu spojrzał mi w twarz.
-Przepraszam. -Podrapał się po głowie. -Jestem Gaston. Menadżer Federico. -
Ghdymmmmmmmmm....
KOGO??????!!!
Słysząc to imię odeszłam kilka kroków i przez przypadek zahaczyłam o mikrofon podłączony do mnie. Niechcący i nieświadomie go włączyłam.
-Kogo do cholery!? -wrzasnęłam do mikrofonu tak ,że wszyscy patrzyli się na mnie...
WSTYD PO CAŁOŚCI!
-Ym... Federico... Chłopak, który będzie z tobą śpiewał. -Odparł spokojnie.
Byłam pewna na 100%, że to on. Mogłabym się założyć, że zrobił to specjalnie nie mówiąc mi o tym w kawiarni. -Wydaje mi się , że się znacie. -Dodał. Na mojej twarzy zagościł bardzo sztuczny uśmiech.
-Nie zamierzam z nim śpiewać! -Odwróciłam się w kierunku widowni gdzie miał znajdować się Simon oraz jacyś mężczyźni od głośności itp... Zobaczyłam nie tylko ludzi wymienionych wcześniej lecz też...
Włocha patrzącego na mnie pytająco.
Że też głupia ja nie wyłączyłam wcześniej tego cholernego mikrofonu.
-Dlaczego nie zamierzasz ze mną śpiewać? -Powiedział wchodząc na scenę.
________________________
WRESZCIE JEST!
Kolejny rozdział się w końcu pojawił :DDDD
Wybaczcie za tak długie oczekiwanie:)))
Przepraszam, że taki krótki...
Mam nadzieję, że ktoś tu wogule jeszcze jest :D
Bo nie dziwiłabym się jakby nie :**
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Ja tu jestem i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńHej, super rozdział, i z niecierpliwością czekam na kolejny. Jak mogłaś zwątpić, że nikogo tu nie ma. Przecież jesteś najlepszą pisarką na świecie ! <3
OdpowiedzUsuńZapraszam również na mój nowy blog. Co prawda nie jest o fedemile, ale mam nadzieję, że kogoś zainteresuje.
https://thestorylifeofamber.blogspot.com/
pozdrawiam <3