Usłyszawszy głośny dzwonek zaczęłam zbierać z ławki książki i pakować do plecaka.
-Zatrzymam was jeszcze na chwilę. -Powiedział wychowawca. -Jutro w klasie pojawi się nowy uczeń, prosiłbym abyście oprowadzili go po szkole.. -"Nowy uczeń w środek roku szkolnego? Trochę dziwne"... Pomyślałam, dokończyłam pakowanie i wyszłam z klasy zaczepiając moją przyjaciółkę.
-Ciekawe kto to będzie. -Violetta popatrzyła na mnie a ja wzruszyłam ramionami i wyjęłam telefon z kieszeni.
-Może jakiś przystojny i mądry Włoch? -Dziewczyna zaczęła rozmyślać o "przystojnym" Włochu..
-Vilu... Przecież ty już masz chłopaka. A poza tym to może być dziewczyna -Odpowiedziałam gapiąc się w telefon.
-Ehh... Zobaczymy jutro. Muszę lecieć pa. -Pocałowała mnie w policzek i pobiegła do Meksykanina który na nią czekał. Ja zaczęłam przeglądać różne portale społecznościowe i iść w kierunku domu. W nieoczekiwanym momencie "zderzyłam" się z kimś. Telefon wypadł mi z ręki, szybko go podniosłam i.. co? był cały rozwalony.
-Uważaj jak chodzisz! -Usłyszałam nad sobą "chamski" głos chłopaka. Szybko wstałam i pokazałam na telefon.
-Odkupujesz mi go! -Byłam na niego strasznie zła, bo co rodzice pomyślą? Już nowy telefon (i to nie taki tani) a po 1 dniu w szkole rozwalony.. No ja mam zajebiście!
-Ogarnij się! To ty sama se go "odkupisz" -Zerknęłam na jego rękę w której trzymał zapalonego papierosa. -I wal się suko. -Parsknął oddalając się. Zagryzłam dolną wargę i szybko odwróciłam się w jego stronę.
-Wiesz co! Nie podaruję ci!! -Wrzasnęłam i zdenerwowana wróciłam do domu.
***
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
***
Wkładając klucze do torebki poszukiwałam wzrokiem przyjaciółkę,
zamknęłam drzwi wielkiego budynku po czym zaczęłam zmierzać w kierunku szafki Argentynki gdzie ją zauważyłam miziającą się ze swoim chłopakiem.
Szybkim tempem zaczęłam zbliżać się do ukochanych lecz w pewnym momencie drogę zastawiła mi dobrze znająca mi twarz. Jego promienny uśmiech przyprawił mnie o zarumienienie które starałam ukryć. Zaczęłam udawać zdziwioną, choć tak się też czułam.
-Co tu robisz? -Zapytałam, on natychmiast mi odpowiedział.
-Jak to co? Wiesz gdzie jesteśmy blondyneczko? -Dotknął moich loków.
-Ym czekaj... -Złapałam jego dłoń i powoli zaczęłam ją od siebie odsuwać. -W szkole idioto... Ale CO TY tu robisz? -Powtórzyłam swoje pytanie.
-Chodzę tu? -Odpowiedział pytaniem na pytanie -Blondyneczko... -dodał. Ja zrobiłam wkurzoną minę i się odsunęłam po czym wbiegłam w dalej całującą się parę. Pociągnęłam dziewczynę za jej niebieską koszulę na bok.
-ejjjjjj... -Spojrzała na mnie pytająco.
-Już wiem kto jest nowym uczniem. -Ona BARDZO zaciekawiona wy szerzyła oczy i zaczęła wpatrywać się na mnie.
-Kto?! Gadaj już!!
Pokazałam jej na chłopaka który stał na polu i palił papierosy.
-Skąd wiesz?
-Powiedział mi to.
-Ale boże jakie ciacho! -Podniosła głos. Ja parsknęłam i poszłam do swojej szafki nie spuszczając wzroku z Włocha. Wyjęłam kluczyk i otworzyłam szafkę wyjmując z niej notes.
-Zapomniałem się przedstawić... Jestem Federico. -Lekko się wzdrygnęłam. -A ty blondyneczko?
-Przestań mnie tak nazywać! I idź stąd! -Rzuciłam wzrok na Violettę która gapiła się na nas.
-Co y taka płochliwa... Dobra, nie to nie... Nara frajerko... -Otworzyłam buzię i zatrzasnęłam szafkę.
-Nie myśl sobie że będziesz tak ze mną pogrywał! -Podniosłam głos a on natychmiast się do mnie obrócił. Podszedł do mnie.
-Jeśli przez ciebie Znowu będę miał problemy z policją to nie skończy to się dobrze!? Rozumiesz blondyna!? -Zapytał.
-Mam to w dupie że PRZEZE MNIE NIBY BĘDZIESZ MIAŁ JAKIEŚ PROBLEMY!!! Gówno mnie obchodzisz! -Wykrzyczałam i się "przewróciłam" wpadając w jego ramiona..
*******
Pierwsza i to bardzo krótka część One Shota...
NIEBAWEM druga część :3
Ps... Podobną historię chciałabym zaczerpnąć na drugim opowiadaniu ale to za jakiś czas :)
***
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
***
Wkładając klucze do torebki poszukiwałam wzrokiem przyjaciółkę,
zamknęłam drzwi wielkiego budynku po czym zaczęłam zmierzać w kierunku szafki Argentynki gdzie ją zauważyłam miziającą się ze swoim chłopakiem.
Szybkim tempem zaczęłam zbliżać się do ukochanych lecz w pewnym momencie drogę zastawiła mi dobrze znająca mi twarz. Jego promienny uśmiech przyprawił mnie o zarumienienie które starałam ukryć. Zaczęłam udawać zdziwioną, choć tak się też czułam. -Co tu robisz? -Zapytałam, on natychmiast mi odpowiedział.
-Jak to co? Wiesz gdzie jesteśmy blondyneczko? -Dotknął moich loków.
-Ym czekaj... -Złapałam jego dłoń i powoli zaczęłam ją od siebie odsuwać. -W szkole idioto... Ale CO TY tu robisz? -Powtórzyłam swoje pytanie.
-Chodzę tu? -Odpowiedział pytaniem na pytanie -Blondyneczko... -dodał. Ja zrobiłam wkurzoną minę i się odsunęłam po czym wbiegłam w dalej całującą się parę. Pociągnęłam dziewczynę za jej niebieską koszulę na bok.
-ejjjjjj... -Spojrzała na mnie pytająco.
-Już wiem kto jest nowym uczniem. -Ona BARDZO zaciekawiona wy szerzyła oczy i zaczęła wpatrywać się na mnie.
-Kto?! Gadaj już!!
Pokazałam jej na chłopaka który stał na polu i palił papierosy.
-Skąd wiesz?
-Powiedział mi to.
-Ale boże jakie ciacho! -Podniosła głos. Ja parsknęłam i poszłam do swojej szafki nie spuszczając wzroku z Włocha. Wyjęłam kluczyk i otworzyłam szafkę wyjmując z niej notes.
-Zapomniałem się przedstawić... Jestem Federico. -Lekko się wzdrygnęłam. -A ty blondyneczko?
-Przestań mnie tak nazywać! I idź stąd! -Rzuciłam wzrok na Violettę która gapiła się na nas.
-Co y taka płochliwa... Dobra, nie to nie... Nara frajerko... -Otworzyłam buzię i zatrzasnęłam szafkę.
-Nie myśl sobie że będziesz tak ze mną pogrywał! -Podniosłam głos a on natychmiast się do mnie obrócił. Podszedł do mnie.
-Jeśli przez ciebie Znowu będę miał problemy z policją to nie skończy to się dobrze!? Rozumiesz blondyna!? -Zapytał.-Mam to w dupie że PRZEZE MNIE NIBY BĘDZIESZ MIAŁ JAKIEŚ PROBLEMY!!! Gówno mnie obchodzisz! -Wykrzyczałam i się "przewróciłam" wpadając w jego ramiona..
*******
Pierwsza i to bardzo krótka część One Shota...
NIEBAWEM druga część :3
Ps... Podobną historię chciałabym zaczerpnąć na drugim opowiadaniu ale to za jakiś czas :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz