sobota, 8 kwietnia 2017

Rozdział 7

~Violetta~
Siedziałam sama w domu i czekałam aż ktoś wróci do apartamentu..
Oglądałam film, który leciał w telewizji. Nie wiedziałam o czym jest ponieważ kompletnie nie zwracałam uwagi na sytuacje w nim występujące. 
Myślałam tylko o czarnowłosej, która zniknęła wraz z najprzystojniejszym chłopakiem na świecie.
Z moich myśli o jego cudnych oczach przerwał mi telefon. Znerwicowana nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Co? -Parsknęłam niemiło.
-Violu proszę porozmawiajmy! -Usłyszałam znany mi bardzo dobrze głos. 
-Nie mamy o czym rozmawiać Diego... -Już zamierzałam się rozłączyć gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Chociaż otwórz. -Rozłączył się. 
Ja przerażona jego ostatnimi słowami gwałtownie wstałam i zaczęłam gapić się w drzwi. 
Czy to naprawdę on?!
Jak on mnie znalazł?!
Skąd on wie, że ja tu jestem!?
Kto mu powiedział, że jestem we Włoszech?!
Powoli zaczęłam zbliżać się do drzwi z nadzieją, że on sobie tylko żarty robi i to np. listonosz z listami od taty.
Gdy doszłam do drzwi w progu stał Hiszpan opierając się o ścianę.
-Co ty tu robisz!?
-Porozmawiajmy...
-Jak mnie znalazłeś!!!? -Zaczęłam wrzeszczeć na chłopaka próbującego wejść do domu.
-Nie trudno było odkryć, że tu będziesz słońce!
-Nie mów tak do mnie!!!
~Leon~
Gdy wracałem do domu zauważyłem kłócącą się Violettę z jakimś chłopakiem.
Podszedłem do nich szybko.
-O co chodzi? -Zapytałem spokojnie.
-O nic. On już idzie. -Violetta parsknęła. Złapała mnie za rękę i pociągnęła do domu. Trzasnęła drzwiami.
-Kto to był? -Zapytałem.
-Nie ważne! -Powiedziała zdenerwowana. -Lepiej mi powiedz kim była ta dziewczyna!! -Zdezorientowany jej pytaniem zadecydowałem, że się z nią
 podroczę.
-Nie ważne.. A z resztą co cię to obchodzi? -Ona zrobiła "oczy" i się odwróciła, potem usiadła na kanapie. Nic nie odpowiedziała, momentalnie się uśmiechnąłem. -Jesteś zazdrosna. -Parsknąłem.
-Nie! -Wrzasnęła.
-No chyba tak!
-Tak! Znaczy Nie! -Wstała i ruszyła do swojego pokoju. Chwyciłem ją za nadgarstek i pociągnąłem do siebie. Dzieliły nas milimetry...
~Federico~
-Fajny z ciebie oprowadziciel.. -Powiedziała. Ja się zacząłem śmiać.-No co? -Zapytała zdezorientowana.
-"Oprowadziciel"??
-Boże! Każdemu zdarza się pomyłka! -Zrobiła skwaszoną minę.
-Okey, okey. Takiej ślicznotce można odpuścić. -Zarumieniona dziewczyna spojrzała na mnie z pogardą. -No co?
-Nie... Nic... Chodźmy na kawę. -Przez resztę drogi do kawiarni ona ani nic nie mówiła ani na mnie nie spojrzała.
Widać niepotrzebnie palnąłem takie coś...
Ahhh....
Po kilku chwilach doszliśmy do Cafejki, zajęliśmy miejsce i zamówiliśmy po kawie.
-Na serio uważasz, że jestem ładna? -Palnęła.
-No. -Opowiedziałem jej szybko i zręcznie.
-Oł... -Uśmiechnęła się. -Ty też jesteś niczego sobie. -Szturchnęła mnie w ramie. Spojrzała na mnie a ja bez namysłu pocałowałem ją.
_______________________________________
Hej!
Dawno mnie nie było!
Ale to już codzienność xD
NIEBAWEM kolejny rozdział :3

3 komentarze: